Monotonia… rutyna… codzienność.

Dopadła mnie monotonia… Wczoraj uzmysłowiłam sobie, że od 14 miesięcy tkwię w domu. Codzienność wygląda tak samo. Cały mój grafik ustawiony jest pod kątem Bąka, Młodej i męża właściwego. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? Zupełnie o sobie zapomniałam. Nie są ważne moje potrzeby, one schowane są gdzieś głęboko, na samym dnie i aby się do nich dokopać, to chyba trzeba użyć młota pneumatycznego. Rozmawiam głównie z moją mamą, czasem z mamą bliźniaków (bliźniaki chodzą do klasy z Młodą), zdarza mi się zamienić klika słów z kuzynką, która w listopadzie urodziła córkę. Okazało się, że od kiedy zostałam po raz drugi matką, moja najlepsza przyjaciółka jakoś się na mnie wypięła i nie rozmawiamy prawie w ogóle. Czyżbym stała się, aż tak nudna? Nie mam czasu na wyjazdy, imprezy, nie mam czasu na bycie zabawną i na wyciągnięcie ręki. Jestem mega odpowiedzialna, transparentna i „sfokusowana”* na jednym.
Przyszła wiosna**, oprócz ciała, także moje wnętrze potrzebuje korekty. Muszę się nad tym zastanowić, szczególnie, że wkrótce po raz drugi osiągnę pełnoletność*** ;-)

A jak to u was wygląda moje drogie mamy?

*pseudo-słowo pseudointeligentów ;-)

** podobno przyszła wczoraj i tak już będzie do końca naszego doczesnego życia, wiosna będzie przychodziła 20 marca!

***obcy jezyk polski (lubię dobre artykuły ;-))

Ten wpis został opublikowany w kategorii C'est la vie, Codzienność, Matka samo zło i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Monotonia… rutyna… codzienność.

  1. ~Marika pisze:

    Doskonale cię rozumie, trudno jest nam matkom, sprostać wszystkim obowiązkom. W tym całym bałaganie zapominamy o sobie. W końcu dopada nas przygnębienie, a czasem nawet depresja. W obliczu takich problemów musimy wspierać się wzajemnie w wirtualnym świecie. Głowa do góry. Będzie dobrze! (http://e-galimatias.blog.pl/)

    • Reggie pisze:

      Ja mam to wyjątkowe szczęście, że moje przygnębienia są krótkotrwałe. Należę do gatunku osób, dla których szklanka zawsze jest w połowie pełna. Te smuteczki dopadają mnie czasem na moment, a potem przeganiam je siatką na motyle. Tego i Tobie życzę ;-)

  2. ~t pisze:

    ** Niekoniecznie, czasami przyjdzie 19-go ;) ale 21-go wróci dopiero w 2102r.
    * To chyba przyszło z innych języków, ale fakt – brzmi paskudnie

    Mąż Właściwy? Brzmi sympatycznie, ale sugeruje możliwość posiadania całego haremu „niewłaściwych” ;)

    • Reggie pisze:

      ** faktycznie wiosna może przyjść też 19 ;-) zawsze to trochę wcześniej niż zwykle ;-) dla mnie to plus!
      Nazwa: „mąż właściwy” – (w odróżnieniu od ex-męża, który okazał się tym niewłaściwym) sugeruje, że jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu :-)
      Nie posiadam haremu niewłaściwych, chyba wylądowałabym w wariatkowie. Jeden mi wystarczy.

      Życzę miłego weekendu ~t ;-)

  3. ~Najdzela pisze:

    Też tak mam. Czasem mnie dołuje to że moje życie zaczyna się od łóżka do furtki podórka. I robienie ciągle tego samego. I czasem tak mam wrażenie że nikt mnie nie rozumie :/ masakra.

  4. ~Ulka pisze:

    Był czas, że tylko córeczka trzymała mnie przy życiu. W trudnej sytuacji pomógł mi wyjść rytuał na depresję Samaela. To nie do uwierzenia ile pozytywnej energii we mnie uwolnił. Uwierzcie, że jestescie w stanie pokonać depre:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>