Misz masz poranny.

W niedzielę idziemy na chrzciny i znów dopadła mnie typowa, kobieca przypadłość: nie mam w co się ubrać! Gdy napomknęłam o tym mężowi właściwemu, ten wzniósł oczy do nieba i rzekł zbolałym głosem: „Nie, tylko nie to…” A wystarczyło być zwartym i gotowym i zaproponować małżonce: „To może na zakupy pojedziemy?” Od razu zaplusowałby w statystyce i może coś miłego z tego powodu też mogłoby go spotkać?*

Mąż właściwy po raz trzeci zostanie ojcem chrzestnym. Po raz drugi w tym roku. Mam nadzieję, że na razie nie będzie więcej małych dzieci w tej rodzinie, bo dla nas to może źle się skończyć. Finansowo ;) Wiem, że mąż właściwy to wzór cnót wszelakich i wzorowy obywatel i najcudowniejszy wujek na świecie. Samemu chciałoby się poprosić go o bycie ojcem chrzestnym dla własnego dziecka, gdyby nie to, że wypadła mu, w tym wypadku rola bycia ojcem właściwym :) Ale bez przesady! Rodzina nie jest mała. Może znajdzie się jeszcze jeden cudowny facet i będzie mógł trzymać do chrztu pozostałe, jeszcze nienarodzone szkraby?

Z innej beczki ;) Bączysław zapałał miłością do odkurzacza. Miłością wielką i bezwarunkową. Dzisiaj rano otworzył szafę w przedpokoju (nadal nie wiem, jak udało mu się odsunąć te drzwi) i wyciągnął rurę. Do tego zabrał ze sobą koszyczek ze ssawkami. I od 7.45 zmienia ssawki przy rurze i bawi się wesoło. Na co komu jakieś zabawki?

Niestety, w całej swej cudowności Bąk nabył w ciągu ostatnich kilku dni, niezbyt miłą umiejętność gryzienia. Szczególnie ujawnia się ona wtedy, gdy coś nie idzie po jego myśli. Młoda została zaatakowana 2 razy (brzuch i pod kolanem), mąż właściwy 1 raz (plecy), ja na razie pozostaję bez szwanku :) Zobaczymy, co będzie dalej.

Miłego weekendu.

*kto pomyślał o seksie, ten niech się wstydzi :P (a kto nie pomyślał, to może niech się leczy? :D)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mąż właściwy, O Bączysławie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Misz masz poranny.

  1. Powiem Ci co zauważyłam ostatnio.. na chrzestnych wybiera się ludzi… hmm… albo bogatych albo dobrych :)
    my mamy jednego i styka.:D

  2. ~Marika pisze:

    Zgadzam się z waszymi opiniami. Coś w tym jest, że najczęściej wybierani są na chrzestnych najbardziej zamożni w rodzinie. Ja z mężem may na razie po jednym chrześniaku, ale szykują się kolejni. Nie wiem jak my damy radę mając trójkę swoich dzieci i grono chrześniaków! Pozdrawiam (http://e-galimatias.blog.pl/)

    • Reggie pisze:

      Tak naprawdę liczy się to, by znać i wspierać swojego chrześniaka (nie tylko w wierze, jak uczy nas Kościół). Moja matka chrzestna ma ze mną ciągły kontakt. Interesuje się moim życiem i moimi sprawami. A to cenniejsze niż prezenty i kasa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>