A tydzień sam leci.

Dzień bez szkoły, dniem straconym!

Młoda poczuła wolność na karku. Leży na kanapie i ogląda tv. Teoretycznie pilnuje Bączysława (nie musi, bo synek sam się świetnie pilnuje). Rzeczywistość jednak rysuje inny obrazek. Piżamka, herbatka, filmik. „W końcu mam wolne, nie?”

Mąż właściwy pojechał na policję. To, co miało być tylko kolizją drogową, nagle (termin względny, bo minęło jakieś pół roku) okazało się wypadkiem. Na wezwaniu, jak byk stoi: „w charakterze świadka”, ale znajomy policjant rechocze, że „każdemu tak piszą”. Czekam na wieści. Niby nic, a jednak jakiś mały stresik się pojawił (u mnie). Mąż z właściwą sobie angielską flegmą nie zareagował w sposób przesadny. Całkiem wyluzowany pojechał.

Wczoraj była moja przyjaciółka z 2 bratanicami (5 i 8 lat). Kiedy 4 dzieci starało się nie roznieść naszego domu przez 4 godziny, pomyślałam, że chyba to byłoby za dużo. Ja, która zawsze myślałam, że chciałabym mieć z 5 dzieci. Hahahhaha. Ale może dlatego, że te 2 nie są moje, to mam takie nastawienie. Młodsza, jak aktorka ze spalonego teatru grała w swojej sztuce. Wszystko było za zimne (herbatka za zimna, obiadek za zimny, ale ciasta nie trzeba było podgrzewać – dziwne), a jej cały czas było za gorąco. Obrażała się, gniewała, robiła miny. Ciotka robiła terror obiadowy (jedz! liczę do trzech! raz! siedź przy stole! połknij! nie trzymaj w buzi! dwa!). Patrzyłam na to wszystko z szeroko otwartymi oczami i myślałam: „jakie szczęście, że mam to za sobą”, ale chwila, chwila to nie tak, w końcu mam Bąka i wiele takich historii jeszcze przede mną. Ale Bączysław wyrośnie na cudowne dziecko i nie będzie sprawiał kłopotów mamusi. :D

Ok, uciekam ogarnąć włości, bo dzisiaj z wizytą (raczej z wizytacją) wpadnie matka chrzestna z mężem. A ona gorsza jest niż sanepid, inspekcja budowlana i skarbówka w jednym. Wszystko wypatrzy, wszystko skomentuje, nie zapomni mnie zrugać i zostawi na koniec z głębokim westchnieniem ulgi, że już wychodzi. Ale i tak ją lubię.

Miłego czwartku.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codzienność, Mąż właściwy, Młoda, O Bączysławie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „A tydzień sam leci.

  1. ~T pisze:

    Wydaje mi się, że Bączysław nie z takich, co by jeść nie chcieli. On… On wymyśli co innego, żeby Matka nadal była Wkurzona ;)

    • Reggie pisze:

      :) Na razie wyciąga wszystko z szuflad w kuchni, najbardziej wkurza mnie, jak muszę zbierać rozsypane płatki owsiane/muesli/kasze itp. z podłogi. Wrrr…

  2. ~Ciekawa pisze:

    to ogarniaj swe włości, bo taka kontrola to poważna sprawa ;)
    udanego dnia życzę :)

  3. dani pisze:

    No to ładny bałagan w domu był :p swoją drogą ciekawe, jak mój synek będzie szamał :D

  4. o matko.. też kiedyś chciałam mieć gromadkę dzieci.. do czasu jak w przedszkolu pracowałam :P

    Mnie wykańczają te moje dwa jadko-niejadki.. masakra powiem tylko :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>