Komma lika (Remis)

Mąż właściwy wczoraj wieczorem się zlitował i zabrał się za prasowanie. My z Młodą siedziałyśmy na kanapie. Bąk spał. Oglądaliśmy film. Niby normalna scenka rodzinna a ja czułam się winna. Winna, że siedzę bezczynnie a mój mężczyzna odwala „babską” robotę. Irracjonalne. Ale czy na pewno? Jak bardzo głęboko siedzi w nas kulturowe przeświadczenie o podziale ról? W dzisiejszym świecie zmienia się to na plus, dzięki temu, że panowie robią w polskich domach coraz więcej, ale to my kobiety, same nakładamy na siebie więzy. To podobnie, jak wtedy, kiedy wyręczamy dzieci. Marika pisała o tym w swoim artykule o wyuczonej bezradności. I mam wrażenie, że my same w ten sam sposób traktujemy naszych panów. Bo same zrobimy wszystko lepiej, szybciej, a przede wszystkim w sposób, jaki chcemy, by zostało to zrobione. Ładujemy się w rolę tej niezastąpionej, a co za tym idzie zniewolonej i wiecznie zmęczonej. Podczas filmu miałam dużo czasu na przemyślenia. („Atlas chmur” 172 min.) I moje wnioski nie były optymistyczne. Sama rozleniwiam towarzystwo w moim domu. Odpuszczam, przekładam na później, sama robię to, co powinni inni. Nie jestem konsekwentna. To chyba jedna z moich największych wad: brak konsekwencji. Kobiety podobno wykonują dziennie ok. 200 różnych prac, większość z nich należy do kategorii – praca niewidzialna. Dlaczego nie daję sobie pomóc? Dlaczego czuję się winna, gdy ktoś pracuje a ja sama odpoczywam? Nadeszła chyba pora na zmiany.

Komma lika – to gra wymyślona przez pewną Szwedkę, Marię Loohufvud. Po polsku: zagraj w równouprawnienie. Jeśli chcesz wiedzieć, kto więcej wykonuje codziennych obowiązków, zagraj w grę. Jest banalnie prosta. Składa się z dwóch zestawów magnesów, jeden dla par bezdzietnych (2 kolory), drugi dla tych, których potomstwo jest już na tyle duże, by pomóc w domu (4 kolory)*. Trójkątne magnesy w kilku kolorach symbolizują prace wykonane w domu. Przyczepia się je do lodówki. Za każde wykonane zadanie – jeden magnes. W zależności od wysiłku, który został włożony – magnes duży bądź mały. Inaczej punktowane jest wyniesienie śmieci, inaczej spacer z psem, inaczej wielogodzinne prasowanie ;) Na koniec tygodnia oglądamy lodówkę i wiemy już, kto wygrał.

W Polsce ma pojawić się na początku przyszłego roku.

kommalika_big

 

* Nie wiem dlaczego założono, że rodzina to 2+2, a co mają zrobić rodziny, w których jest więcej niż dwoje dzieci? ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codzienność, Obejrzałam i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

40 odpowiedzi na „Komma lika (Remis)

  1. ~t pisze:

    * Hmm… rodziny które mają więcej niż dwoje dzieci?… Inga problem, de ska vara olika! :)
    Myślę, chociaż nie znam statystyk, że w Szwecji jest dużo więcej rodzin wielodzietnych. Swojego czasu był w telewizji szwedzkiej taki cykl „familjen annorlunda” („rodzina inna”, a w bardziej wolnym tłumaczeniu „nietypowa” w odróżnieniu od tych typowych 2 + 2, których chyba jest najwięcej, nie licząc rozbitków i składaków – tutejszej plagi egipskiej). Bardzo to lubieliśmy z żoną oglądać, bo pokazywał jak sobie różne rodziny radzą z utrzymaniem, wychowywaniem i innymi problemami. Świetny serial, aż szkoda, że się skończył.

    Podejmujesz coraz ciekawsze tematy. Oj… będzie ruch na blogu ;)
    Pozdrawiam.

    • Reggie pisze:

      A nie ma rodzin, które mają więcej niż dwoje dzieci? Zażyłeś mnie tym szwedzkim… My jesteśmy takim rodzinnym składakiem :) Hahhahha, do tej pory mówiłam rodzina „paczłorkowa” :P, ale składak mi się bardziej podoba. Podobno rowery-składaki są teraz bardzo modne, czemu zatem nie rodziny?

      • ~t.vik pisze:

        Nie, żebym miał coś przeciwko poskładanym rodzinom, bo przecież w życiu różnie bywa, ale w Szwecji luz jest tak powszechny, że trwałość małżeństw jest prawie żadna. Młode pokolenia obserwują to, co robią ich rodzice i dochodzą do wniosku, że nie warto wstępować w związek, bo po co, kiedy za parę lat może się rozpaść? I tak sobie żyją w luźnych konkubinatach, a spora część z nich zmienia partnerów jak rękawiczki. Znam dwie kobiety (jedna jest moją niedaleką sąsiadką), które mają po kilkoro dzieci (jedna pięcioro, druga siedmioro) i prawie wszystkie z tych dzieci mają innego ojca. No może i nie mi to oceniać, ale żeby aż taki luzik? Gdzie wartości? Rozumiem, że można nie znaleźć od razu właściwego, ale szukać trzeba umieć, a nie próbować z każdym, który chce.

        Szwedzki zacząłem poznawać dziesięć lat temu, kiedy tu się przeprowadziłem. Od tamtej pory przeczytałem tylko cztery książki po polsku, resztę po szwedzku :|

        • Reggie pisze:

          Jestem za trwałością związków. Nie podoba mi się, że teraz każdy może z każdym i ludzie z tego korzystają. Tylko po co? A książki, to książki. Język nie ma znaczenia :) Jest wielu fantastycznych pisarzy skandynawskich. Chciałabym umieć przeczytać ich w oryginale :)

  2. ~Marika pisze:

    Jeżeli chodzi o obowiązki w moim domu, to od zawsze panuje równouprawnienie. Wszystko robimy razem. Nasze dzieci też mają pewien zakres zadań do wykonania. A jeżeli chodzi o grę to ja się na nią nie zdecyduję!!!

  3. dani pisze:

    Fajna gra, warto kiedyś pomyśleć :) Z Partnerem nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, ale wydaje mi się, że oboje robimy wszystkiego po równo… Prasowanie na zmianę, przebieranie pieluch na zmianę, zmywanie razem, kąpanie Malucha razem… Byle tak zostało :)

  4. Ciekawa pisze:

    oj niestety, obawiam się jak wyglądałaby moja lodówka po całym dniu…

  5. ineczka pisze:

    pamiętam jak na studiach mieszkałam z koleżanką i opowiadała, że w domu toczy ciężkie boje o to, żeby jej młodszy brat cokolwiek zrobił. Bo jej mama uważała, że jak chłopak, to ma się tylko uczyć a one są od roboty…..a potem wyrasta taki maminsynek, co chleba masłem sam nie posmaruje…..

  6. ~Mucha42 pisze:

    I czemu czujesz się winna. U nas w domu też dzielimy się pracami domowymi. W tygodniu ponieważ nie pracuję ja zajmuję się pracami domowymi, za to w weekend mój partner zmywa czy pomaga mi w praniu. Jedyne czego nie robi to nie gotuje ponieważ twierdzi że mi to lepiej wychodzi. Kiedy on ma urlop staramy się równo dzielić pracami. Gry jestem ciekawa.

  7. ~TSM pisze:

    Bo dziewczynki odkurzają, a chłopcy konstruują latawce… Niby już nie, a gdzieś to (u mnie głęęęęęboooookoooo;>) siedzi. W Twoim Stylu czytałam o tej grze, ale obawiam się, że moich magnesów byłoby za mało;P

  8. ~Beata pisze:

    HA, na własne życzenie ukręciłam sobie bat. Wygoniłam męża z kuchni (przyznam uczciwie, że kawę mi rano do łóżka przynosi), jak idzie do pracy, to wstaję o świcie, żeby mu kanapki zrobić; zakupy – ja; pranie – ja; lepiej, taniej, szybciej. Inna sprawa, że zawsze miałam nienormowany czas pracy i zwyczajnie – dużo więcej czasu. Nigdy okien nie myłam. A teraz jestem chora, z wielkim bólem chodzę o dwóch kulach i on musi większość sam robić. Nie pozwalam tylko zmywać, niech mam trochę przyjemności. I z paniką w sercu myślę „jak on sobie da radę, jak pójdę do szpitala?” A „on” uczył mnie gotować:) Moja wina. I, masz rację, mojej niekonsekwencji i kompletnego braku wyobraźni, gdy chciał pomagać. Gra zapowiada się fajnie. A dla rodzin większych, niż 2+2 – są lakiery do paznokci i nadzieje, że nikt nie oszuka:)
    Pozdrawiam i z chęcią znów coś poczytam

    • ~Reggie pisze:

      Takie jesteśmy. Same wszystkiemu winne. Hahaha. Dobry pomysł z lakierami. Zapraszam od czasu do czasu :) Zdrówka życzę!

  9. ~Doris pisze:

    Ja z mężem, mamy podział obowiązków,ale mieszkamy z moimi babcią i dziadkiem. Babcia nic nie mówi, a dziadek zaraz przykro przycina mężowi, że się zabiera za babskie zajęcie. Kiedyś rodzina ze śląska przyjechała, bo na mazurach mieszkamy, przyjechali na wakacje. Mąż chciał mi pomóc przy obiedzie, to zaraz takie przyśmiewki na męża że pomaga w kuchni. A mąż sam nieraz bez mojej wiedzy coś posprząta, nawet nic nie powiem. Kiedyś też czułam się winna z powodu, że mąż coś zrobił, a ja nie.

    • Reggie pisze:

      Środowisko, w którym żyjemy niestety ma na nas ogromny wpływ. Nie ma zajęć męskich i damskich. Tak po prawdzie. Już dawno minęły czasy, kiedy w rodzinie panował tradycyjny podział ról. Ja Jane a ty Tarzan. A mój mąż w fartuszku… Hmmm… ;) Pozdrawiam! Nie dajcie się!

      • ~whiro pisze:

        Hmm. Z ta niby równością to może jedynie tam gdzie chłop się do niczego nie nadaje. Są tak zwanie metroseksualni którzy jedyne co umieją zrobić to umyć podłogę i obrać pedalskie ubranko. W domu gdzie mężczyzna wykonuje prace typu naprawy sprzętu domowego, remonty, naprawa samochodu, zrzucanie węgla do piwnicy połowie z Was w 5 sekund przeszło by równouprawnienie do obowiązków. Ja sam w domu gotuje i sprzątam, zajmuje się dzieckiem. Ale zdaję sobie sprawę że nie mogę przeginać bo moja polowa na pewno nie pomorze mi w większości zajęć które robię tylko ja bo nie potrafi, nie ma siły, nie ma ochoty. W domu pierze pralka, zmywa zmywarka a sprzątamy wspólnie. do piwnicy żeby powynosić stare drzwi po remoncie czy bojler idę już sam i nie mam co liczyć na pomoc. Ot takie równouprawnienie.

        • Reggie pisze:

          Zależy, jaką masz żonę. A na pomoc zawsze można liczyć :)

        • ~lll pisze:

          Większość facetów gada o naprawie samochodu czy sprzętu domowego tak tak naprawdę nie umie tego zrobić :P

        • ~luiza pisze:

          Jakie naprawy sprzętu domowego? Przecież żyjemy w szalonych czasach, gdzie taniej jest wyrzucić i kupić nowe.
          Remonty? No niby są tacy goście z zacięciem… zawsze można takiego wynająć. Ale to przecież raz na kilka lat. Nikt w kółko nie remontuje.
          Naprawa samochodu? Chyba bardzo starego, wszystkie nowoczesne niestety raczej do autoryzowanego serwisu. Węgiel? A może piec na gaz, skoro już ktoś ma pecha i nie jest podłączony do miejskiej sieci ciepłowniczej.

          W mieście zostają do ogarnięcia właśnie te NIBY kobiece prace. A niektórzy mężczyźni się w to nie włączają bo: 1. pracują (tak jak ich żony), 2. w styczniu wynieśli choinkę, 3. w maju wbili gwoździa i zrobili syf na całe mieszkanie… no i im się należy odpoczynek…

          Pomorze nie pomoże… tylko słownik ortograficzny.

  10. ~Patrycyja pisze:

    Paranoja zaczyna się od tego, że mówimy „mąż mi pomaga w…..”. Mąż nie pomaga tylko robi to co do niego należy tak samo jak do kobiety. Chyba, ze trzymamy się tradycyjnego podziału ról i wtedy śmiało możemy powiedzieć „pomagam mężowi w utrzymaniu domu – pracuję zawodowo, a mąż pomaga mi w praniu, gotowaniu itp.”

  11. ~ja pisze:

    taki uj rowno uprawnienie niech idzie kobieta i zarobi tyle co facet i utrzyma rodzine

  12. ~Mads pisze:

    Mam ten sam problem, sama rozbestwiłam Dużego i Małego, aż mam czasami ochotę sama się w tyłek kopnąć.
    Pozdrawiam serdecznie ;-)

  13. ~orlica pisze:

    Przede wszystkim praca pol na pol. Moi rodzice mnie tego nauczyli, zawsze dzielili prace pol na pol i dzielili obowiazki pomiedzy nas czworocorek. Dla kogos takiego jak ja ktora wychdzi z takiej rodziny jest sprawa logiczna i naturalna ze dzielimy sie wszystkim aby prca poszla szybciej i aby razem dluzej wypoczywac. Niestety moj luby pochodzi z rodziny gdzie mezczyzna jest do pracy zjesc obiad i lezec godzinami przed tv z micha pod nosem i zero obowiazkow zakupy same przychodza do domu a pranie wyskakuje z pralki i idzie sie rozwieszac… Stoczylismy milion bitew o to az wreszcie dotarlo do jego lebka ze musi podejmowac obowiazki domowe, zapewne czeka nas jeszcze trylion takich wojenek ale i tak widze progres i prosze wierzyc nie mam poczucia winy ani nie czuje bezradnosci praca niewidzialna nalezy do obu stron bez wzgledu jaki staz wiek i skad sie pochodzi… przeciez nie ma w tym nic zdroznego i nadzwyczajnego oboje pracujemy oboje musimy sprzatac jedno gotuje obiad drugie zmywa jedno zbiera smieci drugie je wynosi zarzadzenie zakupow jedno zbiera liczy i robi sprawunki drugie wnosi je i rozklada w kuchni itd itd nie widze w tym zadnej nierownosci i zadnego poczucia winy pracujemy razem i razem wypoczywamy tak bylo u mnie w domu i chocby nie wiem co to sie nie zmieni bo to sluszny model zdrowy dla obu.

  14. ~Margoth pisze:

    Reggie napisała: „Nie wiem dlaczego założono, że rodzina to 2+2, a co mają zrobić rodziny, w których jest więcej niż dwoje dzieci? ”

    Kupić dwie gry!

  15. ~w pisze:

    Ja swojemu Panu mówię posprzątaj pokój, on mówi ok, a później pomagam Ci wtedy jasno mu tłumaczę to nie pomoc w niczym mi nie pomagasz też z niego korzystasz, często odpuszczam bo mój Pan ma dużo dużo cięższą fizyczną pracę niż ja i zarabia przez to więcej, skoro wracam z pracy mniej zmęczona mogę czasami zrobić coś w domu za niego.

  16. ~Kamil pisze:

    Ja mistrzem prasowania nie jestem, ale obiad gotuje częściej niż żona (z racji pracy), wracam wcześniej. Chyba podziały na prace damskie i męskie powoli ulegają zatarciu. Pozdrawiam.

    • Reggie pisze:

      Dokładnie :) Jestem tego samego zdania, pozdrawiam.

    • ~t.vik pisze:

      Gdybym w domu ja miał gotować, to chyba wszyscy by byli niedożywieni :D
      Tak naprawdę potrafię usmażyć jajka, albo upiec szaszłyk. Nie przeszkadza mi to jednak w tym, żeby pomagać w gotowaniu żonie (bo chyba teraz mogę użyć słowa „pomagać”). Za to z pełnym rozmachem i radością (chyba, że jestem bardzo zmęczony) robię inne czynności jak gruntowne odkurzanie, pranie, zmywanie… Czasem żona robi więcej, czasem ja, ale gdyby wszystko wyliczyć, to by chyba było po równo.
      Pozdrawiam.

  17. ~Anulek pisze:

    Tia, jak chciałam Miśkowi kupić szczotkę do zamiatania, bo ostatnio sprzątanie bardzo Go zainteresowało, to okazało się, że po pierwsze, prawie wszystkie zestawy są różowe, w odcieniu różu, za którym delikatnie mówiąc nie przepadam, a po drugie wszystkie, jak jeden mąż, są reklamowane hasłem „Twoja córeczka będzie zachwycona zestawem małej gosposi” lub jakimś innym wymyślnym, ale w podobnym tonie. Znaczy, że jak chłopiec to samochód, narzędzia lub jakieś edukacyjne zabawki, a jak dziewczynka to do szczoty, niech się przyzwyczaia od małego, tak?

    • Reggie pisze:

      Hahaha, rozbawiła mnie Twoja opowieść. Muszę rozejrzeć się za takimi sprzętami dla Bąka. On używa naszej kuchennej zmiotki i łopatki w kolorze limonki :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>