Męskie hobby.

Dzisiaj krótko. Za mną weekend na wsi. Lubię tam jeździć, bo bujna, wiejska przyroda działa na mnie relaksująco. Chociaż tym razem nie miałam okazji jej posmakować. W sobotę lało z przerwami i mnie to jakoś odebrało radość życia :D W niedzielę już było pięknie. Ale Bączysław usnął w domu, w pokoju na piętrze i jak na złość spał 2 godziny. Przesiedziałam je u jego boku i tylko zmitrężyłam czas. To znaczy coś tam poczytałam, ale bez rewelacji.

Ale to nie o tym miało być. Kiedy wyjeżdżamy na wieś, to tracę męża właściwego na korzyść typowo męskich rozrywek. Potrafi przez cały dzień nie zainteresować się nami. Grzebie tylko w tych swoich śrubkach i duperelkach. Może, gdyby robił coś pożytecznego, nie wywierałoby to na mnie takiego piorunującego wrażenia. Ale nie. Przekłada pudełeczka, przenosi rzeczy z miejsca na miejsce, coś dokręca, rozkręca, piłuje, wierci, coś smaruje a rezultatów żadnych. Działa to na mnie, jak płachta na byka. Hamuję się, ale czasem aż mnie roznosi. Czy naprawdę mężczyźni muszą w ten sposób odreagowywać? Takie męskie hobby?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mąż właściwy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Męskie hobby.

  1. ineczka pisze:

    chyba wszystko z nim w porządku, bo faceci tak mają :) kiedyś przeczytałam zdanie w jednej z książek Katarzyny Grocholi „lepiej, że grzebie przy aucie, niż przy innej kobiecie” :) pozdrawiam :)

  2. dani pisze:

    Tak to jest z facetami ;) Chyba nie ma ani jednego egzemplarza, który nie lubiłby tak sobie „pogrzebać” :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>