Zielonym do góry.

Wiecie, jak to bywa z postanowieniami noworocznymi? Lepiej ich nie robić… Ja obiecałam, samej sobie przede wszystkim, że będę częściej pisać na bloga. Ale, jak wiadomo „dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”.

U nas jest nieźle. Brzdąc urósł, zaczął jakiś miesiąc temu chodzić. Leje brata. Ogólnie okazuje się typem roszczeniowym. Jeśli czegoś nie dostaje – to po trupach, ale do celu. Nie chcesz się całować, to łap za włosy i nie masz już wyjścia. A do tego jest wielce urokliwym bobasem i dlatego wiele uchodzi mu na sucho. Wystarczy, że się uśmiechnie. Drżyjcie laski ;-)

Bączysław to typ zdystansowany. Testuje na nas swe złości. Ostatnio jego repertuar poszerzył się o rzucanie klockami. Przedszkolaczek. Bardzo lubi chodzić do swego przedszkola. Nie przeszkadza mu poranne wstawanie. Jedyne, co mu przeszkadza, to smog krakowski. Często atakuje mu górne drogi oddechowe. A że to mały facet, więc choroby swe znosi dzielnie ;-)

Młoda. Hmmm. To historia na osobny wpis. Ogólnie dorasta. Aktualnie na shoppingu w Londynie. Zacieśnia więzi ze swą chińską macochą. Mam nadzieję, że jej angielski po tym tygodniu wzbogaci się o łatwość w mówieniu.

My z mężem właściwym mamy się dobrze. Życie nieustająco nas zaskakuje. Plany, które sobie po cichu układamy, spalają na panewce, więc powoli staramy się ich  nie snuć. Ogólnie – sielanka. Wiadomo, zdarzają się zgrzyty, biorąc pod uwagę mój choleryczny charakter i flegmatyczność mego męża (patrz poprzedni wpis). Ale u nas ogólnie trwa miesiąc miodowy… Oby tak dalej.

Pozdrawiamy z Krakowa. Z miasta, w którym normy zanieczyszczenia powietrza przekraczane są w niektórych miejscach tysiąckrotnie…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Codzienność i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Zielonym do góry.

  1. ~Mamcia pisze:

    Hi hi aż się uśmiechnęłam pod nosem czytając, bo mój osobisty dwuletni szkrab to też taki roszczeniowy typek, co to jak się uprze, to nie ma zmiłuj… ;) Na szczęście jako matka powoli uczę się radzić z jego humorkami i nie wymiękać na widok miny numer 1 – najsłodszy uśmiech świata… Mały przystojniak… Coś czuję, że szybko mi go inna kobita kiedyś podbierze… ;)
    Pozdrawiam ! :)

  2. ~t pisze:

    A moja córka jest roszczeniowa do wszystkich, tylko nie do mnie i mamy. Po prostu próbuje sobie ustawić wszystkich dookoła i w większości jej się to udaje. Ale gdyby ktoś popatrzył na mnie i córkę z boku, to by powiedział, że mi na głowę już dawno weszła, tylko ja tego nie zauważyłem, albo trudno mi się przyznać. A ja po prostu poświęcam jej dużo uwagi, noszę na rękach, często rozmawiamy, często zamiast klapsa (czego nigdy nie robię) biorę na ręce i tłumaczę, kontrolując czy rozumie. Potem wieczorem przed czytaniem wracamy do wydarzenia i krótko omawiamy. Rzadko, ale czasami odmawiam jej spełnienia jakiejś prośby i jak mam czas, to wyjaśniam dlaczego, a czasami nie wyjaśniam i żadnych roszczeń do mnie nie ma tak jak miewa do swoich babć :)
    Wydaje mi się, że to kwestia ustawień, przynajmniej w większości przypadków ;)

    Szelmowski uśmiech? Wzbudza ciekawość :)

    • Reggie pisze:

      Brzdąc ma dopiero 13 miesięcy. Niewiele do niego trafia. Jest zupełnie innym typem niż Bączysław. Bardziej siłowym. Wydaje mu się, że wszystko da się wywalczyć. I w efekcie końcowym okazuje się, że bardzo często ma rację. Rośnie nam dyktator :D

      ps. Ja też klapsów nie daję i nie dawałam. Jakoś ta metoda nigdy do mnie nie przemawiała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>